Certyfikat na kolejny rok przyznany!

27 marca 2023
Certyfikat przyznany na kolejny rok!
Cieszymy się, że wywiązaliśmy się ze wszystkich założeń Programu Certyfikacji PZPN dla szkółek piłkarskich i możemy w nim uczestniczyć w kolejnym roku 🥳🥳🥳
Choć najważniejszym wyznacznikiem naszej pracy jest radość i rozwój naszych podopiecznych, to pozytywna ocena szeregu działań formalnych, prawnych i organizacyjnych naszej szkółki spaja to w rzetelną całość ❤️
Przy tej okazji wrzucamy raz jeszcze artykuł z dnia 15.09.2022 r. z www.laczynaspilka.pl (link do artykułu poniżej)
„W Akademii Piłkarskiej Mała Wisełka czuć społeczność i siłę grupy
Szymon Tomasik czw., 15 września 2022
Nie trzeba być dużą akademią z rozbudowanymi strukturami, by zostać beneficjentem Programu Certyfikacji PZPN dla szkółek piłkarskich. Za wyróżnioną zieloną gwiazdką Akademią Piłkarską Mała Wisełka ze Złejwsi Małej stoi jeden człowiek, który z pomocą rodziców młodych piłkarzy, a od niedawna także drugiego trenera, rozwija klub i zawodników.
Tym człowiekiem jest Bartosz Janik.
– Jestem trenerem, zajmowałem się tym wcześniej. Nie mieszkam już w Złejwsi, ale stamtąd pochodzę i znam to środowisko. Po prostu wiedziałem, że nie ma czegoś takiego jak trening dla dzieci w wieku przedszkolnym. Stwierdziłem więc, że kiedy, jak nie teraz. Miałem trochę więcej czasu i postanowiłem, że spróbuję. Że jak się uda, to super, a jak się nie uda – trudno, nic nie szkodzi, widocznie nie ma jednak zapotrzebowania na takie zajęcia – opowiada o początkach działalności szkółki.
Okazało się, że zapotrzebowanie było.
– Trafiłem. Dzieci chcą, tylko nie miały gdzie. Już właściwie od początku zebrała się grupa licząca ponad 15 dzieci i do dziś oscyluje wokół 20 zawodników, a trwa to już prawie półtora roku – informuje Janik.
Szkółka rozrosła się na tyle, że Mała Wisełka przed wakacjami prowadziła zajęcia w dwóch grupach – w pierwszej były dzieci z rocznika 2014, w drugiej rocznik 2015 i młodsze.
– W wakacje połączyłem grupy, bo było mniej dzieci. Za chwilę będziemy zmieniać treningi, wchodzimy do sal gimnastycznych, więc nie chciałbym co chwilę zmieniać rodzicom rozkładu dnia i zostawimy te grupy połączone, choć nie do końca, bo jeden trening w tygodniu jest łączony, drugi rozdzielony. Finalnie moim celem jest rozdzielić tę grupę. Są w niej piłkarze z trzech roczników. Trenują razem, ale większy pożytek dla nich będzie z treningu w mniejszych grupach, w swoich rocznikach – tłumaczy Janik.
W marcu do sztabu Akademii Piłkarskiej Mała Wisełka dołączył drugi trener – Robert Wiśniewski, podobnie jak Janik w przeszłości piłkarz lokalnych zespołów w Toruniu i okolicy.
– Robert prowadzi jeden trening w tygodniu, ja prowadzę dwa. Najważniejsze, że dzieci mają trzy treningi. Na początku były dwa, ale widząc zaangażowani i zapał postanowiłem wprowadzić trzeci trening w tygodniu i było to dobre posunięcie. Frekwencja nie ucierpiała – podkreśla Bartosz Janik.
Jednym z czynników, które przekonały naszego rozmówce do założenia szkółki w Złejwsi Małej była infrastruktura.
– Jest pole do popisu. Myślę, że niejeden klub mógłby pozazdrościć takiej bazy. Mamy orlika, boisko duże, boisko mniejsze. Trwają zaawansowane prace, by to boisko zmodernizować, w tym wyposażyć w nawodnienie. Warunki już są dobre, ale jeśli uda się przeprowadzić remont, nic więcej nam do szczęścia potrzebne nie będzie – cieszy się założyciel Akademii Piłkarskiej Mała Wisełka. – Nieco trudniej bywa zimą, ale na razie dajemy sobie radę – dodaje.
Plan Janika zakłada, by w Małej Wisełce trenować dzieci do 12. roku życia.
– Później będą już w wieku, w którym mogą dojeżdżać gdzieś dalej albo przejść do lokalnej drużyny, Wisły Pędzewo. To jednak melodia przyszłości, bo nasi najstarsi zawodnicy mają obecnie osiem lat – tłumaczy szkoleniowiec.
Mała Wisełka blisko współpracuje z działającą na tym samym terenie Akademią Sarenek Zławieś Wielka. To skierowany z myślą o dziewczynkach Uczniowski Klub Sportowy, założony przez Janusza Lemke, niegdyś nauczyciela Janika.
– Odbywałem nawet praktyki pod jego okiem. Gdy tylko powiedziałem Januszowi o moim pomyśle założenia Małej Wisełki, od razu zaznaczyłem, że jeśli pojawią się u nas dziewczynki, będę je odsyłał do niego, bo nie chciałbym przeszkadzać. Wręcz przeciwnie, chcę współpracować. I taka współpraca się nawiązała. Gramy czasami mecze między naszymi drużynami, a to dodatkowa motywacja. Wiele razy słyszałem już od rodziców, że dziewczyny bardzo się mobilizują na mecze przeciwko chłopakom. I odwrotnie. Razem organizujemy też większe imprezy, typu Dzień Dziecka. Fajnie to wygląda, jest pozytywnie odbierane na zewnątrz, wewnątrz obu klubów zresztą też – mówi Bartosz Janik.
Jak niemal w każdym klubie szkolącym dzieci, podstawą sukcesu i rozwoju są zaangażowani i pomocni rodzice. Mała Wisełka może na takich liczyć.
– Bez rodzica nie ma możliwości, by dziecko trenowało, zwłaszcza w młodszych kategoriach i mniejszych miejscowościach. Ukłony przed rodzicami, którzy znajdują czas, by dowozić dzieci na zajęcia. Potrafią się świetnie zorganizować, wychodzą z inicjatywami. To także świetny akcent w prowadzeniu klubu. Nie robię tego sam dla siebie. Czuć siłę grupy, czuć społeczność – twierdzi założyciel akademii.”